https://www.youtube.com/watch?v=urV8MIcLDFk
...-Zatańczymy ?-zapytał a ja pokiwałam przecząco głową i odeszłam od niego i poszłam do baru. Przylazł za mną złapał moje chude nadgarstki i przysuną mnie do siebie zaczęłam się wyrywać ale to na nic. Nagle ktoś złapał mojego napastnika i zaczął go okładać pięściami. Kiedy wstał ujrzałam jego twarz i był to...
...Był to kompletnie nie znany mi człowiek. Miał czarne włosy, lekki zarost i brązowe oczy, widziałam go bardzo dobrze w marnym dyskotekowym oświetleniu. O czym ty myślisz Sophie ? Ocknęłam się szybko ze swoich myśli i usłyszałam jego ciepły niski głos.
-Nic ci nie zrobił ? Wszystko dobrze ?
-Tak i...dzięki.-uśmiechnęłam się.
-Okay to nic wielkiego każdy by się tak zachował. A tak po za tym Jaden.-Czy to jest ten Jaden?
-Myy... miło mi Sophie.-powiedziałam i wyciągnęłam rękę a on ją uścisną. Później przeprosiłam go i poszłam do mojego stolika gdzie siedziała Sam. Z tego co się dowiedziałam Mark poszedł po coś do picia co nie było alkoholem co mnie bardzo cieszyło bo już miałam go dość. Kiedy Mark już przyszedł do stolika obok niego stał Jaden. Obydwoje udawaliśmy że się nie znam kiedy przedstawiałam mu się drugi raz szepnęłam żeby nic im nie mówił on tylko przytakną. Przez resztę wieczora bawiłam się świetnie, do domu jechaliśmy jakoś o 01:00 może wcześnie ale tylko dla tego że jutro szkoła. Mark chciał jechać z Sam do siebie a to jest kompletnie nie po drodze wiec ustaliliśmy że jade z Jaden'em.
-Długo znasz Marka ?-zapytałam.
-To jest mój przyjaciel znamy się od zawsze nasi ojcowie razem pracują i też się kumplują wiec taka historia..
-Mhm.-mruknęłam.-Okay to tutaj.
-Ładny dom. Ten masz tutaj mój numer-powiedział i napisał liczby na kartce wyrwanej z notesu.-dzwoń w razie co...
-Dzięki ?... To ja idę pa.
-Dobranoc.-powiedział a ja zamknęłam drzwi od auta i ruszyłam w stronę mojego wielkiego białego domu, otworzyłam drzwi i od razu bez prysznica poszłam spać.
Następnego dnia:
Po obudzeniu czułam się nawet dobrze nie bolała mnie głowa wiec było spoko. Po przebudzeniu wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki gdzie: wzięłam prysznic, umyłam zęby, zrobiłam makijaż, rozczesałam włosy i ubrałam się w TO i byłam gotowa. Wzięłam jeszcze telefon i wsunęłam do kieszeni oraz torbę którą zawiesiłam przez ramie. Zeszłam na dół i wyciągnęłam z lodówki sok pomarańczowy oraz z szafki jakiś batonik. I wyszłam do szkoły. Kolejny nudny dzień czy mogłoby stać się coś ciekawego. Pomyślałam i szłam dalej, po pewnym czasie prze de mną zatrzymał się samochód. A z niego wysiadła Sam.
-Wsiadaj jedziemy na wagary...-uśmiech od razu pojawił mi się na ustach. Ruszyłam w stronę samochodu i usiadłam obok Sam. W samochodzie siedzieli już Jaden, Mark no i oczywiście Sam. Przywitałam się z wszystkimi i ruszyliśmy. Zatrzymaliśmy się nad jeziorem przy którym stał drewniany domek. Weszliśmy do niego i był przepięknie umeblowany wszyscy postanowiliśmy że zostaniemy tu na kilka dni. Tak wiem że nie ma weekendu ale co tam. Napisałam do mamy że zostaje na kilka dni u Sam i jak zawsze się zgodziła. Po kilku godzinach pojechałam po ciuchy, wiedziałam że nikogo w tedy nie będzie w domu więc wykorzystałam okazje.
WIECZOREM:
Postanowiliśmy że rozpalimy ognisko wiec każdy poszedł w las szukać drewna. Po pewnym czasie ognisko było już rozpalone. Siedziałam na pomoście, moczyłam stopy w lodowatej wodzie i patrzyłam na księżyc. No ale niestety moją cisze przerwał Jaden.
-Co porabiasz ?
-Siedzie...
-Mhm... interesujące.-zaśmiałam się.
Rozmawialiśmy sobie chwilkę kiedy z jego ust zabrzmiały słowa.
-Masz przepiękne niebieskie oczy...-czułam jak zalewa mnie rumieniec.
-Dziękuje.-powiedziałam i spojrzałam mu w oczy i czułam jak przybliżamy się do siebie. Teraz dzieliły nas tylko milimetry. Nagle nasze usta się złączyły całował lekko ale namiętnie. Objęłam go swoimi ramionami a on mnie w talii. Po pewnym czasie poczułam jak muska mnie językiem, cały czas oddawałam mu mój pocałunek. Nagle przestał mnie całować.
-Przepraszam nie powinienem.
-Nic się nie stało.
-Zimno ci ?
-Troszkę...-Powiedziałam a on mnie przytulił. Siedzieliśmy tak krótką chwile i poszliśmy do domku. Była już 00:45 więc poszliśmy spać. A dzień zaliczam do udanych...
Other
sobota, 18 października 2014
poniedziałek, 13 października 2014
Rozdział IV
Był już poniedziałek. Deszczowy i pochmurny poniedziałek. Siedziałam na drewnianej ławce w szkole i rozmawiałam z Sam która tuliła się z zimna w Mark'a. Dużo osób na moim miejscu zazdrościło by jej ale nie ja. Jest mi dobrze jak jest czyli samej. #foreveralone. Nie potrzebuje ''tej drugiej połowy'' bo jest ona mi nie potrzebna. Wstałam z przekonaniem że w szkolnym sklepiku nie będzie kolejki ale cóż myliłam się. No ale byłam zmuszona tam iść bo byłam głodna a nie miałam kanapek. Miałam wrażenie jak by kolejka w ogóle się nie ruszyła. Nagle w ktoś wywołał moje imię... A niestety to był Paul. Nie lubiłam gościa może w internecie był spoko ale tutaj w realu był do dupy. Nie wiem jak nazwać tą głupią cechę charakteru którą on niestety posiada.
-Cześć śliczna...-krzykną.
-Nie mów tak na mnie bo następnym razem ro ci łeb ukręcę.-zagroziłam
-Nie denerwuj się tak. Widzę że sobie jeszcze tu trochę poczekasz a to robi się tak.-odezwał się i wsadził rękę pomiędzy dwoma dziewczynkami i wepchną się. Oburzone zaczęły na niego krzyczeć i wyzywać go -No chodź.
Powiedział a ja ruszyłam w jego stronę i po chwili miałam drugie śniadanie z głowy. Stał i patrzył się na mnie jak bym coś mu obiecywała. Odwróciłam się i ruszyłam do przyjaciółki.
-No czee...-odezwała się Sam.
-Co chcesz ?-zapytałam jednocześnie przeżuwając bajgla.
-Mamy sprawę. A mianowicie idziesz z nami dzisiaj do klubu.
-Spoko a kto idzie ?
-No ja, ty, Mark i może z podkreśleniem na może taki jeden kolega Mark'a.
-Ok o której i gdzie ?
-Przyjedziemy po ciebie około 19:30.-Umówiliśmy się i poszliśmy na lekcje.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ:
Siedziałam w pokoju była już 18:30. Jeszcze godzina. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, zawiązałam moje włosy jak i ciało w ręcznik i poszłam do pokoju i wyciągnęłam z mojej szafy jakąś sukienkę i bieliznę. Tak wiem sukienka. To zło ale w końcu idę na imprezę a to moja jedyna sukienka. Więc poszłam się ubrać w TO, zrobiłam makijaż włosy tylko rozczesałam byłam gotowa. Miałam jeszcze 15'stu minut wiec zeszłam na dół i ubrałam moje cudne buty:
-Cześć śliczna...-krzykną.
-Nie mów tak na mnie bo następnym razem ro ci łeb ukręcę.-zagroziłam
-Nie denerwuj się tak. Widzę że sobie jeszcze tu trochę poczekasz a to robi się tak.-odezwał się i wsadził rękę pomiędzy dwoma dziewczynkami i wepchną się. Oburzone zaczęły na niego krzyczeć i wyzywać go -No chodź.
Powiedział a ja ruszyłam w jego stronę i po chwili miałam drugie śniadanie z głowy. Stał i patrzył się na mnie jak bym coś mu obiecywała. Odwróciłam się i ruszyłam do przyjaciółki.
-No czee...-odezwała się Sam.
-Co chcesz ?-zapytałam jednocześnie przeżuwając bajgla.
-Mamy sprawę. A mianowicie idziesz z nami dzisiaj do klubu.
-Spoko a kto idzie ?
-No ja, ty, Mark i może z podkreśleniem na może taki jeden kolega Mark'a.
-Ok o której i gdzie ?
-Przyjedziemy po ciebie około 19:30.-Umówiliśmy się i poszliśmy na lekcje.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ:
Siedziałam w pokoju była już 18:30. Jeszcze godzina. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, zawiązałam moje włosy jak i ciało w ręcznik i poszłam do pokoju i wyciągnęłam z mojej szafy jakąś sukienkę i bieliznę. Tak wiem sukienka. To zło ale w końcu idę na imprezę a to moja jedyna sukienka. Więc poszłam się ubrać w TO, zrobiłam makijaż włosy tylko rozczesałam byłam gotowa. Miałam jeszcze 15'stu minut wiec zeszłam na dół i ubrałam moje cudne buty:
Napiłam się jeszcze wody i byłam gotowa powiedziałam jeszcze mamie że wychodzę żeby się nie srała później i czekałam na moich przyjaciół. Po jakiś pięciu minutach byli pod moim domem. Przywitałam sie z nimi i wsiadłam na tylne siedzenia samochodu jechaliśmy około 45 minut mi to nie przeszkadzało bo lubię jeździć samochodem. Jechalibyśmy dłużej ale Mark jeździ dość szybko. Kiedy byliśmy na miejscu ja z Sam poszłam do stolika a Mark poszedł po drinki dla nas no niestety on nie mógł pić bo prowadził. Po około dwóch drinkach razem z Sam poszłyśmy tańczyć, przetańczyłyśmy dwie piosenki później Mark mi ją odbił a ja poszłam do stolika usiadłam i piłam swój napój. Po około pięciu minutach podszedł do mnie jakiś chłopak. Na moje oko miał około 19'stu lat usiadł koło mnie i wziął szklankę do ręki i napił się z niej. Później wstał i wyciągnął do mnie dłoń.
-Zatańczymy ?-zapytał a ja pokiwałam przecząco głową i odeszłam od niego i poszłam do baru. Przylazł za mną złapał moje chude nadgarstki i przysuną mnie do siebie zaczęłam się wyrywać ale to na nic. Nagle ktoś złapał mojego napastnika i zaczął go okładać pięściami. Kiedy wstał ujrzałam jego twarz i był to...
----------------------------------------------
Hi witam was po 14'stu dniach nie obecności. Przerwałam w nie odpowiednim momencie wiem ale to było specjalnie mam nadzieje ze się podobało. A i jeszcze jedno zdania grubym drukiem są myślą bohatera ;)
środa, 1 października 2014
Uwaga !!!
Witam i przepraszam za to ze nie bylo rozdzialow ale jestem na wymianie za granica i wlasnie pisze na amerykanskiej klawiaturze i nie mam polskich zankow. Bardzo przepraszam ze wam wczesniej nie powiedzialam ale tak wyszlo. W domu bede dopiero za rok czyli wracam w wakacje ale opowiadanie bedzie dalej prowadzone. Pozdrawiam Patrycja
poniedziałek, 29 września 2014
Rozdział III
No i kolejna leniwa sobota. Tak strasznie nie chciało mi się wstać, chciałam cały czas leżeć. Ale wredne słoneczne promienie wkradały mi się przez okno do pokoju przeszkadzając mi w leniuchowaniu. Wstałam wiec i spojrzałam na zegarek była 11:45 to można już zaliczać że jest prawie 12. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakieś tam ciuchy nawet nie zwracałam uwagi jakie. Następnie wyszłam z pokoju i ruszyłam do łazienki, wiedziałam że większość domowników nie śpi bo mama i tata byli już na bank w pracy. Greg na pewno już na pewno siedzi przed telewizorem i ogląda te pierdoły. Poszłam wiec jak już mówiłam do łazienki ubrałam TO oczywiście zrobiłam makijaż, umyłam zęby i byłam gotowa. Zeszłam na dół do kuchni i byli tam już Maya i Markus, nie przejmując się nimi podeszłam do lodówki wyciągnęłam sobie jogurt naturalny, sałatę, pomidora i sok pomarańczowy. Następnie sięgnęłam po miskę i wsadziłam tam umytą sałatę, pokrojonego pomidora i wlałam trochę jogurtu no i oczywiście doprawiłam. Nalałam sobie soku posmarowałam sobie kromkę chleba masłem i przystąpiłam do posiłku. Nawet nie odezwałam się do nich słowem. Inie miałam zamiaru.
-Smacznego...-odezwała się Maya. Nie odezwałam się posłałam jej tylko nerwowe spojrzenie. Kiedy zjadłam odstawiłam po prostu miskę poszłam na górę po torbę i nikomu nic nie mówiąc wyszłam z domu. Była już jesień wiec specjalnie wzięłam czarną skórzaną kurtkę w razie gdy by było mi zimno. Poszłam w stronę parku po prostu nie chciałam być w domu a wręcz chciałam być jak naj dalej od niego. Weszłam do parku i usiadłam na pierwszej lepszej ławce, wyciągnęłam słuchawki z torby i wsadziłam je do uszu. Puściłam sobie muzykę i delektowałam się nią. Siedziałam tak dłuższą chwile ale ktoś bez szczelnie przerwał wyciągając mi słuchawkę z ucha, Nie ukrywam że się przestraszyłam ale to tylko jakiś chłopak. Później zaczęłam go rozpoznawać to był Paul, był ubrany w czarny dres a na głowie miał kaptur.
-Cześć sorry ale w ogóle cię nie poznałam. Jestem jeszcze zaspana.-powiedziałam.
-Okay nic nie szkodzi. Mogę się dosiąść ?
-Jasne.-usiadł obok mnie i cały czas się mi przyglądał. Wkurwiało mnie to.-Dlaczego się tak na mnie gapisz ?.
-Bo wiesz inaczej sobie ciebie wyobrażałem. No i na zdjęciach inaczej wychodzisz.
-Nie wież internetowi. Sorry ale się śpieszę.-powiedziałam, wstałam i poszłam. Pieprzony cham. Poszłam do mojej ulubionej kawiarni i jak zawsze zamówiłam kawę i ciasto karmelowe. Kiedy wyszłam z budynku zobaczyłam Paula. Niestety mnie zobaczył . Podszedł do mnie szybko ale ja byłam szybsza i pobiegłam. Może sobie kurwa mówić że jestem śliczna ale ja nie jestem naiwna jak inne. Jestem całkowicie inna. Wbiegłam w jakąś uliczkę i go zgubiłam, wyciągnęłam telefon żeby zobaczyć która godzina. Była już 14:00. Ale ten czas szybko leci. Więc stwierdziłam ze idę do domu. Ale tam oczywiście też nie było dobrych wiadomości, maiłam zostać sama z Mayą w domu. Oni są chyba chorzy. Siedziałam w salonie i czytałam książkę a to coś malowało sobie paznokcie, stwierdziłam że chce mi się do łazienki wiec odłożyłam książkę i poszłam do łazienki. A kiedy wróciłam moja książka była cała e czerwonym lakierze do paznokci. Zabiję ją. W tedy krążyło mi po głowie.
-Zabiję cię!!!-wydarłam się tak że aż gardło mnie zabolało.-Będziesz mi odkupywała książkę zdziro nienawidzę cię.-Byłam tak wkurzona bo to moja ulubiona książka i kosztowała mnie aż 100 dolarów. Możecie powiedzieć że to mało w porównaniu do kasy moich rodziców. Ale ja dostaje kieszonkowe raz na dwa miesiące i jest to tylko 50 dolarów. Żałosne co nie mój młodszy brat dostaje 100 a Markus 500 dolarów raz na dwa miesiące. Oni chyba mnie naprawdę nienawidzą.
-Zamknij się to tylko głupia książka.
-Może dla ciebie książka ale dla mnie całe życie. Nie rozumiesz ? Mam ci przeliterować czy jesteś tak głupia że nie znasz liter ? Nienawidzę cię dla mnie może cię piorun pierdolnąć a ja będę w niebo wzięta. Od kąt tu jesteście mam w kółko jakieś problemy.-zabrałam książkę odwróciłam się i poszłam. Po drodze spotkałam mamę, tatę, Grega i Markusa.-Nie wiem jak to zrobicie ale dzisiaj moja książka ma być odkupiona a ona ma zniknąć z mojego życia.-wskazałam palcem na Maye.
-Ja nic nie zrobiłam.-powiedziała blondynka a mnie szlag trafił już nad sobą nie panowałam.
-Nie pierdol na pewno celowo wylałaś ten pieprzony lakier na książkę jeszcze akurat na tą stronę na której czytałam. A teraz zapierdalaj mi ja odkupić a później wypierdalaj z mojego domu rozumiesz kurwa ? To dobrze bo drugi raz nie będę powtarzać.-wydarłam się a rodzina stała jak słupy. A ja poszłam na górę do pokoju. Przez kolejne dwie godziny nikt nie przyszedł do mojego pokoju, tylko Greg żeby powiedzieć że wszystko będzie dobrze. Byłam mu wdzięczna. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi powiedziałam że otwarte a w ich progu ujrzałam tatę.
-Mogę ?-spytał ciepło.
-Jasne w jakiej sprawie tu jesteś ? Jak mam ją przeprosić to tylko w waszych snach.
-Nie wymagam tego od ciebie.-on zawsze mnie wspierał i dlatego go tak kocham.-masz prawo być zła. Ale nie musiałaś aż tak przeklinać...
-Przepraszam-przerwałam mu.
-Nie szkodzi. Proszę tu masz książkę którą Maya odkupiła.
-Dzięki ale sama nie mogła mi jej dać to ona zrobiła.
-Ale ona się pakuje, razem z Markusem będą mieszkać przez dwa tygodnie w naszym małym domu na przedmieściach. Więc nie będziesz jej widywać, ale mama jest zła że jej nie akceptujesz tak wiem że Greg też bo wywinął jej numer. Zamiast zapachowych kulek musujących dał jej jakieś brudzące świństwo i teraz ma ciało od pasa w dół szare. Nie wymagam żebyś przychodziła na ten ślub bo najchętniej też bym nie szedł. Wiesz nie przepadam za tą dziewczyna ale wiesz jaka jest mama no i jest taka tradycja. Ale lepiej było by jak byś przyszła nie dla niej tylko dla Markusa. Wiem że z nim też się pokłóciłaś ale to twój brat i lepiej by było jak byś była. Mu na tym zależy.
-Okay zastanowię się nad tym ale teraz to już bym chciała iść spać mogę ?
-Jasne. Dobranoc.-powiedział, ucałował mnie w czoło i poszedł. Ja wskoczyłam pod kołdrę i zasnęłam w trymiga...
-Smacznego...-odezwała się Maya. Nie odezwałam się posłałam jej tylko nerwowe spojrzenie. Kiedy zjadłam odstawiłam po prostu miskę poszłam na górę po torbę i nikomu nic nie mówiąc wyszłam z domu. Była już jesień wiec specjalnie wzięłam czarną skórzaną kurtkę w razie gdy by było mi zimno. Poszłam w stronę parku po prostu nie chciałam być w domu a wręcz chciałam być jak naj dalej od niego. Weszłam do parku i usiadłam na pierwszej lepszej ławce, wyciągnęłam słuchawki z torby i wsadziłam je do uszu. Puściłam sobie muzykę i delektowałam się nią. Siedziałam tak dłuższą chwile ale ktoś bez szczelnie przerwał wyciągając mi słuchawkę z ucha, Nie ukrywam że się przestraszyłam ale to tylko jakiś chłopak. Później zaczęłam go rozpoznawać to był Paul, był ubrany w czarny dres a na głowie miał kaptur.
-Cześć sorry ale w ogóle cię nie poznałam. Jestem jeszcze zaspana.-powiedziałam.
-Okay nic nie szkodzi. Mogę się dosiąść ?
-Jasne.-usiadł obok mnie i cały czas się mi przyglądał. Wkurwiało mnie to.-Dlaczego się tak na mnie gapisz ?.
-Bo wiesz inaczej sobie ciebie wyobrażałem. No i na zdjęciach inaczej wychodzisz.
-Nie wież internetowi. Sorry ale się śpieszę.-powiedziałam, wstałam i poszłam. Pieprzony cham. Poszłam do mojej ulubionej kawiarni i jak zawsze zamówiłam kawę i ciasto karmelowe. Kiedy wyszłam z budynku zobaczyłam Paula. Niestety mnie zobaczył . Podszedł do mnie szybko ale ja byłam szybsza i pobiegłam. Może sobie kurwa mówić że jestem śliczna ale ja nie jestem naiwna jak inne. Jestem całkowicie inna. Wbiegłam w jakąś uliczkę i go zgubiłam, wyciągnęłam telefon żeby zobaczyć która godzina. Była już 14:00. Ale ten czas szybko leci. Więc stwierdziłam ze idę do domu. Ale tam oczywiście też nie było dobrych wiadomości, maiłam zostać sama z Mayą w domu. Oni są chyba chorzy. Siedziałam w salonie i czytałam książkę a to coś malowało sobie paznokcie, stwierdziłam że chce mi się do łazienki wiec odłożyłam książkę i poszłam do łazienki. A kiedy wróciłam moja książka była cała e czerwonym lakierze do paznokci. Zabiję ją. W tedy krążyło mi po głowie.
-Zabiję cię!!!-wydarłam się tak że aż gardło mnie zabolało.-Będziesz mi odkupywała książkę zdziro nienawidzę cię.-Byłam tak wkurzona bo to moja ulubiona książka i kosztowała mnie aż 100 dolarów. Możecie powiedzieć że to mało w porównaniu do kasy moich rodziców. Ale ja dostaje kieszonkowe raz na dwa miesiące i jest to tylko 50 dolarów. Żałosne co nie mój młodszy brat dostaje 100 a Markus 500 dolarów raz na dwa miesiące. Oni chyba mnie naprawdę nienawidzą.
-Zamknij się to tylko głupia książka.
-Może dla ciebie książka ale dla mnie całe życie. Nie rozumiesz ? Mam ci przeliterować czy jesteś tak głupia że nie znasz liter ? Nienawidzę cię dla mnie może cię piorun pierdolnąć a ja będę w niebo wzięta. Od kąt tu jesteście mam w kółko jakieś problemy.-zabrałam książkę odwróciłam się i poszłam. Po drodze spotkałam mamę, tatę, Grega i Markusa.-Nie wiem jak to zrobicie ale dzisiaj moja książka ma być odkupiona a ona ma zniknąć z mojego życia.-wskazałam palcem na Maye.
-Ja nic nie zrobiłam.-powiedziała blondynka a mnie szlag trafił już nad sobą nie panowałam.
-Nie pierdol na pewno celowo wylałaś ten pieprzony lakier na książkę jeszcze akurat na tą stronę na której czytałam. A teraz zapierdalaj mi ja odkupić a później wypierdalaj z mojego domu rozumiesz kurwa ? To dobrze bo drugi raz nie będę powtarzać.-wydarłam się a rodzina stała jak słupy. A ja poszłam na górę do pokoju. Przez kolejne dwie godziny nikt nie przyszedł do mojego pokoju, tylko Greg żeby powiedzieć że wszystko będzie dobrze. Byłam mu wdzięczna. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi powiedziałam że otwarte a w ich progu ujrzałam tatę.
-Mogę ?-spytał ciepło.
-Jasne w jakiej sprawie tu jesteś ? Jak mam ją przeprosić to tylko w waszych snach.
-Nie wymagam tego od ciebie.-on zawsze mnie wspierał i dlatego go tak kocham.-masz prawo być zła. Ale nie musiałaś aż tak przeklinać...
-Przepraszam-przerwałam mu.
-Nie szkodzi. Proszę tu masz książkę którą Maya odkupiła.
-Dzięki ale sama nie mogła mi jej dać to ona zrobiła.
-Ale ona się pakuje, razem z Markusem będą mieszkać przez dwa tygodnie w naszym małym domu na przedmieściach. Więc nie będziesz jej widywać, ale mama jest zła że jej nie akceptujesz tak wiem że Greg też bo wywinął jej numer. Zamiast zapachowych kulek musujących dał jej jakieś brudzące świństwo i teraz ma ciało od pasa w dół szare. Nie wymagam żebyś przychodziła na ten ślub bo najchętniej też bym nie szedł. Wiesz nie przepadam za tą dziewczyna ale wiesz jaka jest mama no i jest taka tradycja. Ale lepiej było by jak byś przyszła nie dla niej tylko dla Markusa. Wiem że z nim też się pokłóciłaś ale to twój brat i lepiej by było jak byś była. Mu na tym zależy.
-Okay zastanowię się nad tym ale teraz to już bym chciała iść spać mogę ?
-Jasne. Dobranoc.-powiedział, ucałował mnie w czoło i poszedł. Ja wskoczyłam pod kołdrę i zasnęłam w trymiga...
piątek, 26 września 2014
Rozdział II
Obudziłam się jak zawsze o 7:00 i ruszyłam w stronę szafy i wyciągnęłam z niej ciuchy. Poszłam w stronę łazienki i zauważyłam że Maya się szykuje żeby tam iść. Więc zaczęłam biec, kiedy dobiegłam to szybko weszłam i zamknęłam drzwi i chyba przetrząsnęłam jej palca, bo krzyknęła, ale mój dom moje zasady. Wiec ''Kto pierwszy ten lepszy. Umyłam zęby oczywiście makijaż i ubrałam TO włosy po prostu rozczesałam i byłam gotowa. Kiedy wyszłam z łazienki Maya'i nie było poszłam jeszcze po torbę do pokoju i zeszłam na dół. Kiedy weszłam do kuchni prawie cała rodzina tam była, no oprócz Greka i taty. Mama owijała dziewczynie palca bandażem a ta płakała. O boże naprawdę ?.
-To ona mi to zrobiła.-wskazała na mnie palcem.
-Co ja ? Ja nic ci nie zrobiłam ogarnij się może trochę.
-Sophie może byś się uspokoiła.-krzyknęła mama.
-A w dupie was mam przez pieprzonego palca tyle płaczu. -powiedziałam i wyszłam.
-Wracaj tu !-krzyknęła mama. Ale trochę za późno po już mnie prawie nie było w domu. Szłam szybkim krokiem ale niestety Marcus mnie dogonił. Złapał mnie za nadgarstki i odwrócił w swoją stronę.
-Sorry ale się śpieszę-powiedziałam.
-Ale teraz będziemy rozmawiać.
-Nie mamy o czym.
-MHM mamy. O co ci chodzi ? Dlaczego to zrobiłaś?
-Ja jej nic nie zrobiłam rozumiesz to ? To ona kurwa wepchała tam te paluchy a że jest taka wrażliwa to nie moja wina.
-Też byś płakała
-Sorry ale ja nie płaczę. A poza tym to poco ją ty przywlokłeś ? Wesz jak się cieszyłam że przyjeżdżasz ? Ale wszystko spieprzyłeś. Teraz wszystko kręci się wokół niej i ciebie, wiesz jak się czuje Grek ? Wczoraj mi mówił że chce żebyście już jechali i wiesz co tez bym chciała żebyście jechali.
-Nie wyjedziemy bo pobieramy się za dwa tygodnie-zatkało mnie.
-A to się kurwa pobierajcie i tak nie przyjdę na ten pieprzony ślub.
-Przyjdziesz...
-Kurwa zrozum że nie pierdole to kurwa ma was wszystkich w dupie a za te pieprzone dwa tygodnie to może mnie kurwa nie być. A teraz się odpierdol ode mnie.-powiedziałam a on mnie puścił.
-Nie mów tak i nie przeklinaj.
-SPIERDALAJ !!!-krzyknęłam i poszłam dalej. Ale mi ulżyło powiedziałam to co chciałam a teraz idę się trochę pouczyć bo mam chyba nie dobór wiedzy.
W szkole :
Szłam z Sam korytarzem i gadałyśmy jak zwykle o pierdołach a ja wpatrywałam się w ekran telefonu. Nagle wpadłam na kogoś.
-Sorry tym razem to moja wina...-powiedziałam i spojrzałam na wysokiego chłopaka miał takie głębokie brązowe oczy. Były tak brązowe że aż czarne.
-Nie to ja nie uważałem.-powiedział a ja się odwróciłam.
-Okay bo ja musze iść i jak byś mnie przepuścił to buło by bardzo fajnie.-zaśmiałam się
-OH to proszę.
-Dzięki pa.
-Pa -powiedział a ja ruszyłam przed siebie.
-Hej kochanie.
-Chyba mnie pomyliłeś z Sam albo coś chcesz.
-No coś chcę. A raczej coś mam.-powiedział i zaprowadził mnie do jakiegoś kantorka. A z plecaka wyciągną papierosy te najlepsze.
-Masz pół miasta przejechałem.
-Ale po szkole i tylko jednego. A reszta dla ciebie.
PO SZKOLE :
Szliśmy do domów każdy z nas czyli ja, Sam i Marc mieliśmy odpalone papierosy. Pech chciał że Marcus jechał w przeciwną stronę i mnie zauważył. Zatrzymał się. Nie przejmowałam się i szłam dalej, krzyczał za mną moje imię a ja nadal szłam. Wyrzuciłam końcówkę papierosa i zdeptałam ją.
Markus złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę.
-Paliłaś ?
-Po co mam ci odpowiadać jak sam widziałeś, chyba że już nie widzisz na taką odległość to idź do okulisty, a ze swoją dziewczyną do psychiatry bo psycholog tu nie pomoże. -powiedziałam odwróciłam się i poszłam w przeciwną stronę. Po jakimś czasie byłam w domu i od razu poszłam do pokoju zaniosłam torbę i zaszłam do kuchni wzięłam dwie paczki chipsów paprykowych, butelkę wody i trochę jakiś cukierków. Poszłam do pokoju i tam spędziłam cały dzień. Wieczorem weszłam jeszcze na fb. Gdzie dostałam zaproszenie do grona znajomych od niejakiego Paula Wooda. Zorientowałam się że to ten na którego wpadłam w szkole ale zaakceptowałam go. Później zaczęłam z nim pisać i sądzi że jestem śliczna chodź się sprzeciwiałam on stawiał zawsze na swoim. Naprawdę fajny z niego chłopak jest o de mnie o rok starszy ja jestem w drugiej klasie liceum a on w trzeciej. Mam nadzieje że to nie jest koniec naszej "znajomości''. Nagle do mojego pokoju weszła mata zorientowałam się że była godzina 22:00 więc nie dawno przyjechała założę się że Markus powiedział jej wszystko.
-Oszalałaś dzieciaku doprowadzisz mnie do szału. Co ja mam z tobą zrobić żebyś się uspokoiła.
-Nie zauważyłaś ?
-Czego ?
-Że odkąd jest u nas Marcus i Maya wszystko się zmieniło ?. Nie zwracasz uwagi na Grega wiesz co mi wczoraj powiedział ? ''Wolałbym żeby Marcus w ogóle tu nie przyjeżdżał'' . On się czyje odrzucony. Nie zapominaj że masz też jeszcze dwójkę dzieci. A te paluchy to sama tam włożyła chciała iść do łazienki ale ja się bardziej śpieszyłam a ona na pewno siedziała by dwie godziny. Wiem mamy jeszcze trzy łazienki ale tam nie ma moich kosmetyków i w ogóle moich rzeczy. Już wiesz o co chodzi ? Bronisz ich jak diamentów a na ten zasrany ślub nie idę.
-Jj..a przepraszam waz bardzo nie chciałam... ale nad ślubem jeszcze pomyśl to jest dla nich ważne. A teraz idź spać. Dobranoc.-powiedziała i wyszła w szoku. Pisałam jeszcze około godzine z Paulem i poszłam spać...
__________________
Jest piątek więc zapraszam do czytania
-To ona mi to zrobiła.-wskazała na mnie palcem.
-Co ja ? Ja nic ci nie zrobiłam ogarnij się może trochę.
-Sophie może byś się uspokoiła.-krzyknęła mama.
-A w dupie was mam przez pieprzonego palca tyle płaczu. -powiedziałam i wyszłam.
-Wracaj tu !-krzyknęła mama. Ale trochę za późno po już mnie prawie nie było w domu. Szłam szybkim krokiem ale niestety Marcus mnie dogonił. Złapał mnie za nadgarstki i odwrócił w swoją stronę.
-Sorry ale się śpieszę-powiedziałam.
-Ale teraz będziemy rozmawiać.
-Nie mamy o czym.
-MHM mamy. O co ci chodzi ? Dlaczego to zrobiłaś?
-Ja jej nic nie zrobiłam rozumiesz to ? To ona kurwa wepchała tam te paluchy a że jest taka wrażliwa to nie moja wina.
-Też byś płakała
-Sorry ale ja nie płaczę. A poza tym to poco ją ty przywlokłeś ? Wesz jak się cieszyłam że przyjeżdżasz ? Ale wszystko spieprzyłeś. Teraz wszystko kręci się wokół niej i ciebie, wiesz jak się czuje Grek ? Wczoraj mi mówił że chce żebyście już jechali i wiesz co tez bym chciała żebyście jechali.
-Nie wyjedziemy bo pobieramy się za dwa tygodnie-zatkało mnie.
-A to się kurwa pobierajcie i tak nie przyjdę na ten pieprzony ślub.
-Przyjdziesz...
-Kurwa zrozum że nie pierdole to kurwa ma was wszystkich w dupie a za te pieprzone dwa tygodnie to może mnie kurwa nie być. A teraz się odpierdol ode mnie.-powiedziałam a on mnie puścił.
-Nie mów tak i nie przeklinaj.
-SPIERDALAJ !!!-krzyknęłam i poszłam dalej. Ale mi ulżyło powiedziałam to co chciałam a teraz idę się trochę pouczyć bo mam chyba nie dobór wiedzy.
W szkole :
Szłam z Sam korytarzem i gadałyśmy jak zwykle o pierdołach a ja wpatrywałam się w ekran telefonu. Nagle wpadłam na kogoś.
-Sorry tym razem to moja wina...-powiedziałam i spojrzałam na wysokiego chłopaka miał takie głębokie brązowe oczy. Były tak brązowe że aż czarne.
-Nie to ja nie uważałem.-powiedział a ja się odwróciłam.
-Okay bo ja musze iść i jak byś mnie przepuścił to buło by bardzo fajnie.-zaśmiałam się
-OH to proszę.
-Dzięki pa.
-Pa -powiedział a ja ruszyłam przed siebie.
-Hej kochanie.
-Chyba mnie pomyliłeś z Sam albo coś chcesz.
-No coś chcę. A raczej coś mam.-powiedział i zaprowadził mnie do jakiegoś kantorka. A z plecaka wyciągną papierosy te najlepsze.
-Masz pół miasta przejechałem.
-Ale po szkole i tylko jednego. A reszta dla ciebie.
PO SZKOLE :
Szliśmy do domów każdy z nas czyli ja, Sam i Marc mieliśmy odpalone papierosy. Pech chciał że Marcus jechał w przeciwną stronę i mnie zauważył. Zatrzymał się. Nie przejmowałam się i szłam dalej, krzyczał za mną moje imię a ja nadal szłam. Wyrzuciłam końcówkę papierosa i zdeptałam ją.
Markus złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę.
-Paliłaś ?
-Po co mam ci odpowiadać jak sam widziałeś, chyba że już nie widzisz na taką odległość to idź do okulisty, a ze swoją dziewczyną do psychiatry bo psycholog tu nie pomoże. -powiedziałam odwróciłam się i poszłam w przeciwną stronę. Po jakimś czasie byłam w domu i od razu poszłam do pokoju zaniosłam torbę i zaszłam do kuchni wzięłam dwie paczki chipsów paprykowych, butelkę wody i trochę jakiś cukierków. Poszłam do pokoju i tam spędziłam cały dzień. Wieczorem weszłam jeszcze na fb. Gdzie dostałam zaproszenie do grona znajomych od niejakiego Paula Wooda. Zorientowałam się że to ten na którego wpadłam w szkole ale zaakceptowałam go. Później zaczęłam z nim pisać i sądzi że jestem śliczna chodź się sprzeciwiałam on stawiał zawsze na swoim. Naprawdę fajny z niego chłopak jest o de mnie o rok starszy ja jestem w drugiej klasie liceum a on w trzeciej. Mam nadzieje że to nie jest koniec naszej "znajomości''. Nagle do mojego pokoju weszła mata zorientowałam się że była godzina 22:00 więc nie dawno przyjechała założę się że Markus powiedział jej wszystko.
-Oszalałaś dzieciaku doprowadzisz mnie do szału. Co ja mam z tobą zrobić żebyś się uspokoiła.
-Nie zauważyłaś ?
-Czego ?
-Że odkąd jest u nas Marcus i Maya wszystko się zmieniło ?. Nie zwracasz uwagi na Grega wiesz co mi wczoraj powiedział ? ''Wolałbym żeby Marcus w ogóle tu nie przyjeżdżał'' . On się czyje odrzucony. Nie zapominaj że masz też jeszcze dwójkę dzieci. A te paluchy to sama tam włożyła chciała iść do łazienki ale ja się bardziej śpieszyłam a ona na pewno siedziała by dwie godziny. Wiem mamy jeszcze trzy łazienki ale tam nie ma moich kosmetyków i w ogóle moich rzeczy. Już wiesz o co chodzi ? Bronisz ich jak diamentów a na ten zasrany ślub nie idę.
-Jj..a przepraszam waz bardzo nie chciałam... ale nad ślubem jeszcze pomyśl to jest dla nich ważne. A teraz idź spać. Dobranoc.-powiedziała i wyszła w szoku. Pisałam jeszcze około godzine z Paulem i poszłam spać...
__________________
Jest piątek więc zapraszam do czytania
czwartek, 25 września 2014
Rozdiał I
W moich uszach błądził szkolny gwar. Nienawidziłam tego, to mnie porostu drażniło. Wyciągnęłam z mojej czarnej torby butelkę wody i napiłam się ale jak zawsze jakiś pieprzony dzieciak upadł akurat na mnie. Moja bluzka była cała mokra tak samo jak katana wykonana z czarnego dżinsowego materiału. Spojrzałam na młodszego od siebie chłopaka złym wzrokiem. Miał około piętnastu lat.
-Widzisz co narobiłeś ?-wrzasnęłam.
-Przepraszam ja nie chciałem to...-przerwałam mu.
-W dupie mam twoje wyjaśnienia rozumiesz ?-pokiwał głową.
-Następny raz to się nie powtórzy.
-Nie powtórzy się bo następnego razu nie będzie a teraz spadaj.-Powiedziałam , chwyciłam przyjaciółkę za rękę i ruszyłam z nią do łazienki. Otworzyłam drzwi i szybko ruszyłam po jakiś papier. Wycierałam ubranie kiedy Sam musiała wepchać swoje pięć groszy.
-Mogłabyś oszczędzać te maluchy.
-Jakie znowu maluchy ? On miał na pewno jakieś piętnaście lat. A widzisz co zrobił.
-Oj daj spokój to tylko bluzka.
-Dobra koniec tematu.-powiedziałam i otworzyłam drzwi i nie chcąco kogoś uderzyłam.-Uważaj jak łazisz.-powiedziałam nawet nie zwracając uwagi na poszkodowanego. Nagle jakiś chłopak zagrodził mi przejęcie.
-Mówi się przepraszam.
-A wiesz bardzo mnie to obchodzi.-odpowiedziałam i poszłam dalej.
-Wiesz istnieje coś takiego jak karma.
-Spadaj dziwaku.-powiedziałam i poszłam do klasy.
Około godziny później:
Odkluczyłam właśnie drzwi i weszłam do środka dużego białego domu. Poszłam do kuchni i odwiesiłam klucz na haczyk kiedy zobaczyłam mamę która coś gotowała.
-Już jesteś ?-zapytała.
-Miałam właśnie spytać o to samo.
-No wiesz puścili mnie dzisiaj wcześniej. A jak w szkole ?
-Jak zawsze co na obiat ?
-Indyk -przecież ona robi indyka tylko na specjalne okazje.
-Z jakiej okazji ?
-Markus dziś przyjeżdża.
-Naprawdę ?! to super idę do pokoju.-Cieszyłam się ze przyjeżdża bo już dawno go nie widziałam. Poszłam do pokoju gdzie spędzałam 90% swojego czasu. Włączyłam muzykę chwyciłam po swoją ulubioną książkę ''Cujo'' Stephena Kinga i delektowałam się chwilą.
Po jakieś godzinie do moich drzwi zapukała moja matka żeby poinformować mnie o tym że Markus będzie za około godzinę i mam się szykować. Więc podeszłam do szafy chwyciłam ciuchu i poszłam do łazienki. Tam wzięłam, prysznic wysuszyłam włosy, zrobiłam makijaż, ubrałam się w TO po prostu rozczesałam włosy i byłam gotowa. Zeszłam na dół i pomogłam mamie nakryć do stołu.
-Okay ty idź po Grega a ja dalej dam sobie rade.
-Jak chcesz.-powiedziałam i poszłam do pokoju brata. Bardzo rzadko tam chodzę ponieważ praktycznie wcale z nim nie gadam. Kiedy doszłam nie pukając otworzyłam drzwi.
-Masz zejść na dół mama kazała.-powiedziałam i wyszłam.
Po jakieś godzinie do ktoś zapukał do drzwi tata poszedł otworzyć a ja czekałam w jadalni. Kiedy brat szedł po prostu rzuciłam mu się na szyje, ale kiedy się już od niego oddaliłam zobaczyłam dziewczynę.
-Cześć -powiedziałam
-Cześć-powiedział a do niego podeszła ta dziewczyna. -Kochani to jest Maya... moja narzeczona.-później wszyscy podeszli do niej i się przedstawili tylko nie ja. Nie wiem dlaczego ale wiedziałam że leci na niego tylko dla tego że ma kasę. Nagle wszyscy się na mnie parzyli.
-Sophie przywitaj się.
-Cześć jestem Maya.- wysoka blondynka ubrana w krótką czerwoną sukienkę i czarne byty wyciągnęła do mnie rękę.
-Cześć...-powiedziałam i usiadłam przy stole miałam miejsce przy Gregu ale nie przeszkadzało mi to a wręcz się cieszyłam że nie musze siedzieć przy tym czymś. Kiedy usiadłam chłopak śmiał się.
-Co jest ?-zadałam pytanie.
-Ja też jej nie lubię.-powiedział. Przynajmniej nie jestem jedyna. Minęła już chyba godzina a oni nadal nawijają o tych pierdołach. I nagle cały świat się zaczął kręcić wokół Markusa. Kiedy Grek chciał spytać mamy czy nałoży mu trochę sałatki mama powiedziała że nie teraz. Więc nałożyłam mu jej i powiedziałam że jak zje to ma iść do pokoju. Ja sama poszłam wcześniej spać nie mogłam już tego słuchać. Leżałam i zastanawiałam się co zrobić jutro żeby ich nie słuchać chyba kupie sobie zatyczki do uszu...
___________
Pierwszy już skończony jej XD Rozdziały będą w poniedziałki i w piątki ale dzisiaj to wyjątek
-Widzisz co narobiłeś ?-wrzasnęłam.
-Przepraszam ja nie chciałem to...-przerwałam mu.
-W dupie mam twoje wyjaśnienia rozumiesz ?-pokiwał głową.
-Następny raz to się nie powtórzy.
-Nie powtórzy się bo następnego razu nie będzie a teraz spadaj.-Powiedziałam , chwyciłam przyjaciółkę za rękę i ruszyłam z nią do łazienki. Otworzyłam drzwi i szybko ruszyłam po jakiś papier. Wycierałam ubranie kiedy Sam musiała wepchać swoje pięć groszy.
-Mogłabyś oszczędzać te maluchy.
-Jakie znowu maluchy ? On miał na pewno jakieś piętnaście lat. A widzisz co zrobił.
-Oj daj spokój to tylko bluzka.
-Dobra koniec tematu.-powiedziałam i otworzyłam drzwi i nie chcąco kogoś uderzyłam.-Uważaj jak łazisz.-powiedziałam nawet nie zwracając uwagi na poszkodowanego. Nagle jakiś chłopak zagrodził mi przejęcie.
-Mówi się przepraszam.
-A wiesz bardzo mnie to obchodzi.-odpowiedziałam i poszłam dalej.
-Wiesz istnieje coś takiego jak karma.
-Spadaj dziwaku.-powiedziałam i poszłam do klasy.
Około godziny później:
Odkluczyłam właśnie drzwi i weszłam do środka dużego białego domu. Poszłam do kuchni i odwiesiłam klucz na haczyk kiedy zobaczyłam mamę która coś gotowała.
-Już jesteś ?-zapytała.
-Miałam właśnie spytać o to samo.
-No wiesz puścili mnie dzisiaj wcześniej. A jak w szkole ?
-Jak zawsze co na obiat ?
-Indyk -przecież ona robi indyka tylko na specjalne okazje.
-Z jakiej okazji ?
-Markus dziś przyjeżdża.
-Naprawdę ?! to super idę do pokoju.-Cieszyłam się ze przyjeżdża bo już dawno go nie widziałam. Poszłam do pokoju gdzie spędzałam 90% swojego czasu. Włączyłam muzykę chwyciłam po swoją ulubioną książkę ''Cujo'' Stephena Kinga i delektowałam się chwilą.
Po jakieś godzinie do moich drzwi zapukała moja matka żeby poinformować mnie o tym że Markus będzie za około godzinę i mam się szykować. Więc podeszłam do szafy chwyciłam ciuchu i poszłam do łazienki. Tam wzięłam, prysznic wysuszyłam włosy, zrobiłam makijaż, ubrałam się w TO po prostu rozczesałam włosy i byłam gotowa. Zeszłam na dół i pomogłam mamie nakryć do stołu.
-Okay ty idź po Grega a ja dalej dam sobie rade.
-Jak chcesz.-powiedziałam i poszłam do pokoju brata. Bardzo rzadko tam chodzę ponieważ praktycznie wcale z nim nie gadam. Kiedy doszłam nie pukając otworzyłam drzwi.
-Masz zejść na dół mama kazała.-powiedziałam i wyszłam.
Po jakieś godzinie do ktoś zapukał do drzwi tata poszedł otworzyć a ja czekałam w jadalni. Kiedy brat szedł po prostu rzuciłam mu się na szyje, ale kiedy się już od niego oddaliłam zobaczyłam dziewczynę.
-Cześć -powiedziałam
-Cześć-powiedział a do niego podeszła ta dziewczyna. -Kochani to jest Maya... moja narzeczona.-później wszyscy podeszli do niej i się przedstawili tylko nie ja. Nie wiem dlaczego ale wiedziałam że leci na niego tylko dla tego że ma kasę. Nagle wszyscy się na mnie parzyli.
-Sophie przywitaj się.
-Cześć jestem Maya.- wysoka blondynka ubrana w krótką czerwoną sukienkę i czarne byty wyciągnęła do mnie rękę.
-Cześć...-powiedziałam i usiadłam przy stole miałam miejsce przy Gregu ale nie przeszkadzało mi to a wręcz się cieszyłam że nie musze siedzieć przy tym czymś. Kiedy usiadłam chłopak śmiał się.
-Co jest ?-zadałam pytanie.
-Ja też jej nie lubię.-powiedział. Przynajmniej nie jestem jedyna. Minęła już chyba godzina a oni nadal nawijają o tych pierdołach. I nagle cały świat się zaczął kręcić wokół Markusa. Kiedy Grek chciał spytać mamy czy nałoży mu trochę sałatki mama powiedziała że nie teraz. Więc nałożyłam mu jej i powiedziałam że jak zje to ma iść do pokoju. Ja sama poszłam wcześniej spać nie mogłam już tego słuchać. Leżałam i zastanawiałam się co zrobić jutro żeby ich nie słuchać chyba kupie sobie zatyczki do uszu...
___________
Pierwszy już skończony jej XD Rozdziały będą w poniedziałki i w piątki ale dzisiaj to wyjątek
UWAGA
W TYM OPOWIADANI BĘDĄ POJAWIAĆ SIE:
-UŻYWKI
-PRZEKLEŃSTWA
-AGRESJA
ITD...
JEŻELI NIE UKOŃCZYŁEŚ 18 LAT CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ !!!!
-UŻYWKI
-PRZEKLEŃSTWA
-AGRESJA
ITD...
JEŻELI NIE UKOŃCZYŁEŚ 18 LAT CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ !!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
