No i kolejna leniwa sobota. Tak strasznie nie chciało mi się wstać, chciałam cały czas leżeć. Ale wredne słoneczne promienie wkradały mi się przez okno do pokoju przeszkadzając mi w leniuchowaniu. Wstałam wiec i spojrzałam na zegarek była 11:45 to można już zaliczać że jest prawie 12. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakieś tam ciuchy nawet nie zwracałam uwagi jakie. Następnie wyszłam z pokoju i ruszyłam do łazienki, wiedziałam że większość domowników nie śpi bo mama i tata byli już na bank w pracy. Greg na pewno już na pewno siedzi przed telewizorem i ogląda te pierdoły. Poszłam wiec jak już mówiłam do łazienki ubrałam TO oczywiście zrobiłam makijaż, umyłam zęby i byłam gotowa. Zeszłam na dół do kuchni i byli tam już Maya i Markus, nie przejmując się nimi podeszłam do lodówki wyciągnęłam sobie jogurt naturalny, sałatę, pomidora i sok pomarańczowy. Następnie sięgnęłam po miskę i wsadziłam tam umytą sałatę, pokrojonego pomidora i wlałam trochę jogurtu no i oczywiście doprawiłam. Nalałam sobie soku posmarowałam sobie kromkę chleba masłem i przystąpiłam do posiłku. Nawet nie odezwałam się do nich słowem. Inie miałam zamiaru.
-Smacznego...-odezwała się Maya. Nie odezwałam się posłałam jej tylko nerwowe spojrzenie. Kiedy zjadłam odstawiłam po prostu miskę poszłam na górę po torbę i nikomu nic nie mówiąc wyszłam z domu. Była już jesień wiec specjalnie wzięłam czarną skórzaną kurtkę w razie gdy by było mi zimno. Poszłam w stronę parku po prostu nie chciałam być w domu a wręcz chciałam być jak naj dalej od niego. Weszłam do parku i usiadłam na pierwszej lepszej ławce, wyciągnęłam słuchawki z torby i wsadziłam je do uszu. Puściłam sobie muzykę i delektowałam się nią. Siedziałam tak dłuższą chwile ale ktoś bez szczelnie przerwał wyciągając mi słuchawkę z ucha, Nie ukrywam że się przestraszyłam ale to tylko jakiś chłopak. Później zaczęłam go rozpoznawać to był Paul, był ubrany w czarny dres a na głowie miał kaptur.
-Cześć sorry ale w ogóle cię nie poznałam. Jestem jeszcze zaspana.-powiedziałam.
-Okay nic nie szkodzi. Mogę się dosiąść ?
-Jasne.-usiadł obok mnie i cały czas się mi przyglądał. Wkurwiało mnie to.-Dlaczego się tak na mnie gapisz ?.
-Bo wiesz inaczej sobie ciebie wyobrażałem. No i na zdjęciach inaczej wychodzisz.
-Nie wież internetowi. Sorry ale się śpieszę.-powiedziałam, wstałam i poszłam. Pieprzony cham. Poszłam do mojej ulubionej kawiarni i jak zawsze zamówiłam kawę i ciasto karmelowe. Kiedy wyszłam z budynku zobaczyłam Paula. Niestety mnie zobaczył . Podszedł do mnie szybko ale ja byłam szybsza i pobiegłam. Może sobie kurwa mówić że jestem śliczna ale ja nie jestem naiwna jak inne. Jestem całkowicie inna. Wbiegłam w jakąś uliczkę i go zgubiłam, wyciągnęłam telefon żeby zobaczyć która godzina. Była już 14:00. Ale ten czas szybko leci. Więc stwierdziłam ze idę do domu. Ale tam oczywiście też nie było dobrych wiadomości, maiłam zostać sama z Mayą w domu. Oni są chyba chorzy. Siedziałam w salonie i czytałam książkę a to coś malowało sobie paznokcie, stwierdziłam że chce mi się do łazienki wiec odłożyłam książkę i poszłam do łazienki. A kiedy wróciłam moja książka była cała e czerwonym lakierze do paznokci. Zabiję ją. W tedy krążyło mi po głowie.
-Zabiję cię!!!-wydarłam się tak że aż gardło mnie zabolało.-Będziesz mi odkupywała książkę zdziro nienawidzę cię.-Byłam tak wkurzona bo to moja ulubiona książka i kosztowała mnie aż 100 dolarów. Możecie powiedzieć że to mało w porównaniu do kasy moich rodziców. Ale ja dostaje kieszonkowe raz na dwa miesiące i jest to tylko 50 dolarów. Żałosne co nie mój młodszy brat dostaje 100 a Markus 500 dolarów raz na dwa miesiące. Oni chyba mnie naprawdę nienawidzą.
-Zamknij się to tylko głupia książka.
-Może dla ciebie książka ale dla mnie całe życie. Nie rozumiesz ? Mam ci przeliterować czy jesteś tak głupia że nie znasz liter ? Nienawidzę cię dla mnie może cię piorun pierdolnąć a ja będę w niebo wzięta. Od kąt tu jesteście mam w kółko jakieś problemy.-zabrałam książkę odwróciłam się i poszłam. Po drodze spotkałam mamę, tatę, Grega i Markusa.-Nie wiem jak to zrobicie ale dzisiaj moja książka ma być odkupiona a ona ma zniknąć z mojego życia.-wskazałam palcem na Maye.
-Ja nic nie zrobiłam.-powiedziała blondynka a mnie szlag trafił już nad sobą nie panowałam.
-Nie pierdol na pewno celowo wylałaś ten pieprzony lakier na książkę jeszcze akurat na tą stronę na której czytałam. A teraz zapierdalaj mi ja odkupić a później wypierdalaj z mojego domu rozumiesz kurwa ? To dobrze bo drugi raz nie będę powtarzać.-wydarłam się a rodzina stała jak słupy. A ja poszłam na górę do pokoju. Przez kolejne dwie godziny nikt nie przyszedł do mojego pokoju, tylko Greg żeby powiedzieć że wszystko będzie dobrze. Byłam mu wdzięczna. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi powiedziałam że otwarte a w ich progu ujrzałam tatę.
-Mogę ?-spytał ciepło.
-Jasne w jakiej sprawie tu jesteś ? Jak mam ją przeprosić to tylko w waszych snach.
-Nie wymagam tego od ciebie.-on zawsze mnie wspierał i dlatego go tak kocham.-masz prawo być zła. Ale nie musiałaś aż tak przeklinać...
-Przepraszam-przerwałam mu.
-Nie szkodzi. Proszę tu masz książkę którą Maya odkupiła.
-Dzięki ale sama nie mogła mi jej dać to ona zrobiła.
-Ale ona się pakuje, razem z Markusem będą mieszkać przez dwa tygodnie w naszym małym domu na przedmieściach. Więc nie będziesz jej widywać, ale mama jest zła że jej nie akceptujesz tak wiem że Greg też bo wywinął jej numer. Zamiast zapachowych kulek musujących dał jej jakieś brudzące świństwo i teraz ma ciało od pasa w dół szare. Nie wymagam żebyś przychodziła na ten ślub bo najchętniej też bym nie szedł. Wiesz nie przepadam za tą dziewczyna ale wiesz jaka jest mama no i jest taka tradycja. Ale lepiej było by jak byś przyszła nie dla niej tylko dla Markusa. Wiem że z nim też się pokłóciłaś ale to twój brat i lepiej by było jak byś była. Mu na tym zależy.
-Okay zastanowię się nad tym ale teraz to już bym chciała iść spać mogę ?
-Jasne. Dobranoc.-powiedział, ucałował mnie w czoło i poszedł. Ja wskoczyłam pod kołdrę i zasnęłam w trymiga...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz