sobota, 18 października 2014

Rozdział V

                                              https://www.youtube.com/watch?v=urV8MIcLDFk  
  
...-Zatańczymy ?-zapytał a ja pokiwałam przecząco głową i odeszłam od niego i poszłam do baru. Przylazł za mną złapał moje chude nadgarstki i przysuną mnie do siebie zaczęłam się wyrywać ale to na nic. Nagle ktoś złapał mojego napastnika i zaczął go okładać pięściami. Kiedy wstał ujrzałam jego twarz i był to... 

...Był to kompletnie nie znany mi człowiek. Miał czarne włosy, lekki zarost i brązowe oczy, widziałam go bardzo dobrze w marnym dyskotekowym oświetleniu. O czym ty myślisz Sophie ? Ocknęłam się szybko ze swoich myśli i usłyszałam jego ciepły niski głos.
-Nic ci nie zrobił ? Wszystko dobrze ?
-Tak i...dzięki.-uśmiechnęłam się.
-Okay to nic wielkiego każdy by się tak zachował. A tak po za tym Jaden.-Czy to jest ten Jaden?
-Myy... miło mi Sophie.-powiedziałam i wyciągnęłam rękę a on ją uścisną. Później przeprosiłam go i poszłam do mojego stolika gdzie siedziała Sam. Z tego co się dowiedziałam Mark poszedł po coś do picia co nie było alkoholem co mnie bardzo cieszyło bo już miałam go dość. Kiedy Mark już przyszedł do stolika obok niego stał Jaden. Obydwoje udawaliśmy że się nie znam kiedy przedstawiałam mu się drugi raz szepnęłam żeby nic im nie mówił on tylko przytakną. Przez resztę wieczora bawiłam się świetnie, do domu jechaliśmy jakoś o 01:00 może wcześnie ale tylko dla tego że jutro szkoła. Mark chciał jechać z Sam do siebie a to jest kompletnie nie po drodze wiec ustaliliśmy że jade z Jaden'em. 
-Długo znasz Marka ?-zapytałam.
-To jest mój przyjaciel znamy się od zawsze nasi ojcowie razem pracują i też się kumplują wiec taka historia..
-Mhm.-mruknęłam.-Okay to tutaj.
-Ładny dom. Ten masz tutaj mój numer-powiedział i napisał liczby na kartce wyrwanej z notesu.-dzwoń w razie co...
-Dzięki ?... To ja idę pa.
-Dobranoc.-powiedział a ja zamknęłam drzwi od auta i ruszyłam w stronę mojego wielkiego białego domu, otworzyłam drzwi i od razu bez prysznica poszłam spać.

Następnego dnia:
Po obudzeniu czułam się nawet dobrze nie bolała mnie głowa wiec było spoko. Po przebudzeniu wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki gdzie: wzięłam prysznic, umyłam zęby, zrobiłam makijaż, rozczesałam włosy i ubrałam się w TO i byłam gotowa. Wzięłam jeszcze telefon i wsunęłam do kieszeni oraz torbę którą zawiesiłam przez ramie. Zeszłam na dół i wyciągnęłam z lodówki sok pomarańczowy oraz z szafki jakiś batonik. I wyszłam do szkoły. Kolejny nudny dzień czy  mogłoby stać się coś ciekawego. Pomyślałam i szłam dalej, po pewnym czasie prze de mną zatrzymał się samochód. A z niego wysiadła Sam.
-Wsiadaj jedziemy na wagary...-uśmiech od razu pojawił mi się na ustach. Ruszyłam w stronę samochodu i usiadłam obok Sam. W samochodzie siedzieli już Jaden, Mark no i oczywiście Sam. Przywitałam się z wszystkimi i ruszyliśmy. Zatrzymaliśmy się nad jeziorem przy którym stał drewniany domek. Weszliśmy do niego i był przepięknie umeblowany wszyscy postanowiliśmy że zostaniemy tu na kilka dni. Tak wiem że nie ma weekendu ale co tam. Napisałam do mamy że zostaje na kilka dni u Sam i jak zawsze się zgodziła. Po kilku godzinach pojechałam po ciuchy, wiedziałam że nikogo w tedy nie będzie w domu więc wykorzystałam okazje.

WIECZOREM:
Postanowiliśmy że rozpalimy ognisko wiec każdy poszedł w las szukać drewna. Po pewnym czasie ognisko było już rozpalone. Siedziałam na pomoście, moczyłam stopy w lodowatej wodzie i patrzyłam na księżyc. No ale niestety moją cisze przerwał Jaden.
-Co porabiasz ?
-Siedzie...
-Mhm... interesujące.-zaśmiałam się.
Rozmawialiśmy sobie chwilkę kiedy z jego ust zabrzmiały słowa.
-Masz przepiękne niebieskie oczy...-czułam jak zalewa mnie rumieniec.
-Dziękuje.-powiedziałam i spojrzałam mu w oczy i czułam jak przybliżamy się do siebie. Teraz dzieliły nas tylko milimetry. Nagle nasze usta się złączyły całował lekko ale namiętnie. Objęłam go swoimi ramionami a on mnie w talii. Po pewnym czasie poczułam jak muska mnie językiem, cały czas oddawałam mu mój pocałunek. Nagle przestał mnie całować.
-Przepraszam nie powinienem.
-Nic się nie stało.
-Zimno ci ?
-Troszkę...-Powiedziałam a on mnie przytulił. Siedzieliśmy tak krótką chwile i poszliśmy do domku. Była już 00:45 więc poszliśmy spać. A dzień zaliczam do udanych...

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział IV

Był już poniedziałek. Deszczowy i pochmurny poniedziałek. Siedziałam na drewnianej ławce w szkole i rozmawiałam z Sam która tuliła się z zimna w Mark'a. Dużo osób na moim miejscu zazdrościło by jej ale nie ja. Jest mi dobrze jak jest czyli samej. #foreveralone. Nie potrzebuje ''tej drugiej połowy'' bo jest ona mi nie potrzebna. Wstałam z przekonaniem że w szkolnym sklepiku nie będzie kolejki ale cóż myliłam się. No ale byłam zmuszona tam iść bo byłam głodna a nie miałam kanapek. Miałam wrażenie jak by kolejka w ogóle się nie ruszyła. Nagle w ktoś wywołał moje imię... A niestety to był Paul. Nie lubiłam gościa może w internecie był spoko ale tutaj w realu był do dupy. Nie wiem jak nazwać tą głupią cechę charakteru którą on niestety posiada.
-Cześć śliczna...-krzykną.
-Nie mów tak na mnie bo następnym razem ro ci łeb ukręcę.-zagroziłam
-Nie denerwuj się tak. Widzę że sobie jeszcze tu trochę poczekasz a to robi się tak.-odezwał się i wsadził rękę pomiędzy dwoma dziewczynkami i wepchną się. Oburzone zaczęły na niego krzyczeć i wyzywać go -No chodź.
Powiedział a ja ruszyłam w jego stronę i po chwili miałam drugie śniadanie z głowy. Stał i patrzył się na mnie jak bym coś mu obiecywała. Odwróciłam się i ruszyłam do przyjaciółki.
-No czee...-odezwała się Sam.
-Co chcesz ?-zapytałam jednocześnie przeżuwając bajgla.
-Mamy sprawę. A mianowicie idziesz z nami dzisiaj do klubu.
-Spoko a kto idzie ?
-No ja, ty, Mark i  może z podkreśleniem na może taki jeden kolega Mark'a.
-Ok o której i gdzie ?
-Przyjedziemy po ciebie około 19:30.-Umówiliśmy się i poszliśmy na lekcje.

KILKA GODZIN PÓŹNIEJ:
 Siedziałam w pokoju była już 18:30. Jeszcze godzina. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, zawiązałam moje włosy jak i ciało w ręcznik i poszłam do pokoju i wyciągnęłam z mojej szafy jakąś sukienkę i bieliznę. Tak wiem sukienka. To zło ale w końcu idę na imprezę a to moja jedyna sukienka. Więc poszłam się ubrać w TO, zrobiłam makijaż włosy tylko rozczesałam byłam gotowa. Miałam jeszcze 15'stu minut wiec zeszłam na dół i ubrałam moje cudne buty:

                                                                       

Napiłam się jeszcze wody i byłam gotowa powiedziałam jeszcze mamie że wychodzę żeby się nie srała później i czekałam na moich przyjaciół. Po jakiś pięciu minutach byli pod moim domem. Przywitałam sie z nimi i wsiadłam na tylne siedzenia samochodu jechaliśmy około 45 minut mi to nie przeszkadzało bo lubię jeździć samochodem. Jechalibyśmy dłużej ale Mark jeździ dość szybko. Kiedy byliśmy na miejscu ja z Sam poszłam do stolika a Mark poszedł po drinki dla nas no niestety on nie mógł pić bo prowadził. Po około dwóch drinkach razem z Sam poszłyśmy tańczyć, przetańczyłyśmy dwie piosenki później Mark mi ją odbił a ja poszłam do stolika usiadłam i piłam swój napój. Po około pięciu minutach podszedł do mnie jakiś chłopak. Na moje oko miał około 19'stu lat usiadł koło mnie i wziął szklankę do ręki i napił się z niej. Później wstał i wyciągnął do mnie dłoń.
-Zatańczymy ?-zapytał a ja pokiwałam przecząco głową i odeszłam od niego i poszłam do baru. Przylazł za mną złapał moje chude nadgarstki i przysuną mnie do siebie zaczęłam się wyrywać ale to na nic. Nagle ktoś złapał mojego napastnika i zaczął go okładać pięściami. Kiedy wstał ujrzałam jego twarz i był to...
----------------------------------------------
Hi witam was po 14'stu dniach nie obecności. Przerwałam w nie odpowiednim momencie wiem ale to było specjalnie mam nadzieje ze się podobało. A i jeszcze jedno zdania grubym drukiem są myślą bohatera ;) 


środa, 1 października 2014

Uwaga !!!

Witam i przepraszam za to ze nie bylo rozdzialow ale jestem na wymianie za granica i wlasnie pisze na amerykanskiej klawiaturze i nie mam polskich zankow. Bardzo przepraszam ze wam wczesniej nie powiedzialam ale tak wyszlo. W domu bede dopiero za rok czyli wracam w wakacje ale opowiadanie bedzie dalej prowadzone. Pozdrawiam Patrycja