poniedziałek, 29 września 2014

Rozdział III

No i kolejna leniwa sobota. Tak strasznie nie chciało mi się wstać, chciałam cały czas leżeć. Ale wredne słoneczne promienie wkradały mi się przez okno do pokoju przeszkadzając mi w leniuchowaniu. Wstałam wiec i spojrzałam na zegarek była 11:45 to można już zaliczać że jest prawie 12. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakieś tam ciuchy nawet nie zwracałam uwagi jakie. Następnie wyszłam z pokoju i ruszyłam do łazienki, wiedziałam że większość domowników nie śpi bo mama i tata byli już na bank w pracy. Greg na pewno już na pewno siedzi przed telewizorem i ogląda te pierdoły. Poszłam wiec jak już mówiłam do łazienki ubrałam TO oczywiście zrobiłam makijaż, umyłam zęby i byłam gotowa. Zeszłam na dół do kuchni i byli tam już Maya i Markus, nie przejmując się nimi podeszłam do lodówki wyciągnęłam sobie jogurt naturalny, sałatę, pomidora i sok pomarańczowy. Następnie sięgnęłam po miskę i wsadziłam tam umytą sałatę, pokrojonego pomidora i wlałam trochę jogurtu no i oczywiście doprawiłam. Nalałam sobie soku posmarowałam sobie kromkę chleba masłem i przystąpiłam do posiłku. Nawet nie odezwałam się do nich słowem. Inie miałam zamiaru.
-Smacznego...-odezwała się Maya. Nie odezwałam się posłałam jej tylko nerwowe spojrzenie. Kiedy zjadłam odstawiłam po prostu miskę poszłam na górę po torbę i nikomu nic nie mówiąc wyszłam z domu. Była już jesień wiec specjalnie wzięłam czarną skórzaną  kurtkę w razie gdy by było mi zimno. Poszłam w stronę parku po prostu nie chciałam być w domu a wręcz chciałam być jak naj dalej od niego. Weszłam do parku i usiadłam na pierwszej lepszej ławce, wyciągnęłam słuchawki z torby i wsadziłam je do uszu. Puściłam sobie muzykę i delektowałam się nią. Siedziałam tak dłuższą chwile ale ktoś bez szczelnie przerwał wyciągając mi słuchawkę z ucha, Nie ukrywam że się przestraszyłam ale to tylko jakiś chłopak. Później zaczęłam go rozpoznawać to był Paul, był ubrany w czarny dres a na głowie miał kaptur.
-Cześć sorry ale w ogóle cię nie poznałam. Jestem jeszcze zaspana.-powiedziałam.
-Okay nic nie szkodzi. Mogę się dosiąść ?
-Jasne.-usiadł obok mnie  i cały czas się mi przyglądał. Wkurwiało mnie to.-Dlaczego się tak na mnie gapisz ?.
-Bo wiesz inaczej sobie ciebie wyobrażałem. No i na zdjęciach inaczej wychodzisz.
-Nie wież internetowi. Sorry ale się śpieszę.-powiedziałam, wstałam i poszłam. Pieprzony cham. Poszłam do mojej ulubionej kawiarni i jak zawsze zamówiłam kawę i ciasto karmelowe. Kiedy wyszłam z budynku zobaczyłam Paula. Niestety mnie zobaczył . Podszedł do mnie szybko ale ja byłam szybsza i pobiegłam. Może sobie kurwa mówić że jestem śliczna ale ja nie jestem naiwna jak inne. Jestem całkowicie inna. Wbiegłam w jakąś uliczkę i go zgubiłam, wyciągnęłam telefon żeby zobaczyć która godzina. Była już 14:00. Ale ten czas szybko leci. Więc stwierdziłam ze idę do domu. Ale tam oczywiście też nie było dobrych wiadomości, maiłam zostać sama z Mayą w domu. Oni są chyba chorzy. Siedziałam w salonie i czytałam książkę a to coś malowało sobie paznokcie, stwierdziłam że chce mi się do łazienki wiec odłożyłam książkę i poszłam do łazienki. A kiedy wróciłam moja książka była cała e czerwonym lakierze do paznokci. Zabiję ją. W tedy krążyło mi po głowie.
-Zabiję cię!!!-wydarłam się tak że aż gardło mnie zabolało.-Będziesz mi odkupywała książkę zdziro nienawidzę cię.-Byłam tak wkurzona bo to moja ulubiona książka i kosztowała mnie aż 100 dolarów. Możecie powiedzieć że to mało w porównaniu do kasy moich rodziców. Ale ja dostaje kieszonkowe raz na dwa miesiące i jest to tylko 50 dolarów. Żałosne co nie mój młodszy brat dostaje 100 a Markus 500 dolarów raz na dwa miesiące. Oni chyba mnie naprawdę nienawidzą.
-Zamknij się to tylko głupia książka.
-Może dla ciebie książka ale dla mnie całe życie. Nie rozumiesz ? Mam ci przeliterować czy jesteś tak głupia że nie znasz liter ? Nienawidzę cię dla mnie może cię piorun pierdolnąć a ja będę w niebo wzięta. Od kąt tu jesteście mam w kółko jakieś problemy.-zabrałam książkę odwróciłam się i poszłam. Po drodze spotkałam mamę, tatę, Grega i Markusa.-Nie wiem jak to zrobicie ale dzisiaj moja książka ma być odkupiona a ona ma zniknąć z mojego życia.-wskazałam palcem na Maye.
-Ja nic nie zrobiłam.-powiedziała blondynka a mnie szlag trafił już nad sobą nie panowałam.
-Nie pierdol na pewno celowo wylałaś ten pieprzony lakier na książkę jeszcze akurat na tą stronę na której czytałam. A teraz zapierdalaj mi ja odkupić a później wypierdalaj z mojego domu rozumiesz kurwa ? To dobrze bo drugi raz nie będę powtarzać.-wydarłam się a rodzina stała jak słupy. A ja poszłam na górę do pokoju. Przez kolejne dwie godziny nikt nie przyszedł do mojego pokoju, tylko Greg żeby powiedzieć że wszystko będzie dobrze. Byłam mu wdzięczna. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi powiedziałam że otwarte a w ich progu ujrzałam tatę.
-Mogę ?-spytał ciepło.
-Jasne w jakiej sprawie tu jesteś ? Jak mam ją przeprosić to tylko w waszych snach.
-Nie wymagam tego od ciebie.-on zawsze mnie wspierał i dlatego go tak kocham.-masz prawo być zła. Ale nie musiałaś aż tak przeklinać...
-Przepraszam-przerwałam mu.
-Nie szkodzi. Proszę tu masz książkę którą Maya odkupiła.
-Dzięki ale sama nie mogła mi jej dać to ona zrobiła.
-Ale ona się pakuje, razem z Markusem będą mieszkać przez dwa tygodnie w naszym małym domu na przedmieściach. Więc nie będziesz jej widywać, ale mama jest zła że jej nie akceptujesz tak wiem że Greg też bo wywinął jej numer. Zamiast zapachowych kulek musujących dał jej jakieś brudzące świństwo i teraz ma ciało od pasa w dół szare. Nie wymagam żebyś przychodziła na ten ślub bo najchętniej też bym nie szedł. Wiesz nie przepadam za tą dziewczyna ale wiesz jaka jest mama no i jest taka tradycja. Ale lepiej było by jak byś przyszła nie dla niej tylko dla Markusa. Wiem że z nim też się pokłóciłaś ale to twój brat i lepiej by było jak byś była. Mu na tym zależy.
-Okay zastanowię się nad tym ale teraz to już bym chciała iść spać mogę ?
-Jasne. Dobranoc.-powiedział, ucałował mnie w czoło i poszedł. Ja wskoczyłam pod kołdrę i zasnęłam w trymiga...

piątek, 26 września 2014

Rozdział II

Obudziłam się jak zawsze o 7:00 i ruszyłam w stronę szafy i wyciągnęłam z niej ciuchy. Poszłam w stronę łazienki i zauważyłam że Maya się szykuje żeby tam iść. Więc zaczęłam biec, kiedy dobiegłam to szybko weszłam i zamknęłam drzwi i chyba przetrząsnęłam jej palca, bo krzyknęła, ale mój dom moje zasady. Wiec ''Kto pierwszy ten lepszy. Umyłam zęby oczywiście makijaż i ubrałam TO włosy po prostu rozczesałam i byłam gotowa. Kiedy wyszłam z łazienki Maya'i nie było poszłam jeszcze po torbę do pokoju i zeszłam na dół. Kiedy weszłam do kuchni prawie cała rodzina tam była, no oprócz Greka i taty. Mama owijała dziewczynie palca bandażem a ta płakała. O boże naprawdę ?.
-To ona mi to zrobiła.-wskazała na mnie palcem.
-Co ja ? Ja nic ci nie zrobiłam ogarnij się może trochę.
-Sophie może byś się uspokoiła.-krzyknęła mama.
-A w dupie was mam przez pieprzonego palca tyle płaczu. -powiedziałam i wyszłam.
-Wracaj tu !-krzyknęła mama. Ale trochę za późno po już mnie  prawie nie było w domu. Szłam szybkim krokiem ale niestety Marcus mnie dogonił. Złapał mnie za nadgarstki i odwrócił w swoją stronę.
-Sorry ale się śpieszę-powiedziałam.
-Ale teraz będziemy rozmawiać.
-Nie mamy o czym.
-MHM mamy. O co ci chodzi ? Dlaczego to zrobiłaś?
-Ja jej nic nie zrobiłam rozumiesz to ? To ona kurwa wepchała tam te paluchy a że jest taka wrażliwa to nie moja wina.
-Też byś płakała
-Sorry ale ja nie płaczę. A poza tym to poco ją ty przywlokłeś ? Wesz jak się cieszyłam że przyjeżdżasz ? Ale wszystko spieprzyłeś. Teraz wszystko kręci się wokół niej i ciebie, wiesz jak się czuje Grek ? Wczoraj mi mówił że chce żebyście już jechali i wiesz co tez bym chciała żebyście jechali.
-Nie wyjedziemy bo pobieramy się za dwa tygodnie-zatkało mnie.
-A to się kurwa pobierajcie i tak nie przyjdę na ten pieprzony ślub.
-Przyjdziesz...
-Kurwa zrozum że nie pierdole to kurwa ma was wszystkich w dupie a za te pieprzone dwa tygodnie to może mnie kurwa nie być. A teraz się odpierdol ode mnie.-powiedziałam a on mnie puścił.
-Nie mów tak i nie przeklinaj.
-SPIERDALAJ !!!-krzyknęłam i poszłam dalej. Ale mi ulżyło powiedziałam to co chciałam a teraz idę się trochę pouczyć bo mam chyba nie dobór wiedzy.
W szkole :
Szłam z Sam korytarzem i gadałyśmy jak zwykle o pierdołach a ja wpatrywałam się w ekran telefonu. Nagle wpadłam na kogoś.
-Sorry tym razem to moja wina...-powiedziałam i spojrzałam na wysokiego chłopaka miał takie głębokie brązowe oczy. Były tak brązowe że aż czarne.
-Nie to ja nie uważałem.-powiedział a ja się odwróciłam.
-Okay bo ja musze iść i jak byś mnie przepuścił to buło by bardzo fajnie.-zaśmiałam się
-OH to proszę.
-Dzięki pa.
-Pa -powiedział a ja ruszyłam przed siebie.
-Hej kochanie.
-Chyba mnie pomyliłeś z Sam albo coś chcesz.
-No coś chcę. A raczej coś mam.-powiedział i zaprowadził mnie do jakiegoś kantorka. A z plecaka wyciągną papierosy te najlepsze.
-Masz pół miasta przejechałem.
-Ale po szkole i tylko jednego. A reszta dla ciebie.

PO SZKOLE :
Szliśmy do domów każdy z nas czyli ja, Sam i Marc mieliśmy odpalone papierosy. Pech chciał że Marcus jechał w przeciwną stronę i mnie zauważył. Zatrzymał się. Nie przejmowałam się i szłam dalej, krzyczał za mną moje imię a ja nadal szłam. Wyrzuciłam końcówkę papierosa i zdeptałam ją.
Markus złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę.
-Paliłaś ?
-Po co mam ci odpowiadać jak sam widziałeś, chyba że już nie widzisz na taką odległość to idź do okulisty, a ze swoją dziewczyną do psychiatry bo psycholog tu nie pomoże. -powiedziałam odwróciłam się i poszłam w przeciwną stronę. Po jakimś czasie byłam w domu i od razu poszłam do pokoju zaniosłam torbę i zaszłam do kuchni wzięłam dwie paczki chipsów paprykowych, butelkę wody i trochę jakiś cukierków. Poszłam do pokoju i tam spędziłam cały dzień. Wieczorem weszłam jeszcze na fb. Gdzie dostałam zaproszenie do grona znajomych od niejakiego Paula Wooda. Zorientowałam się że to ten na którego wpadłam w szkole ale zaakceptowałam go. Później zaczęłam z nim pisać i sądzi że jestem śliczna chodź się sprzeciwiałam on stawiał zawsze na swoim. Naprawdę fajny z niego chłopak jest o de mnie o rok starszy ja jestem w drugiej klasie liceum a on w trzeciej. Mam nadzieje że to nie jest koniec naszej "znajomości''. Nagle do mojego pokoju weszła mata zorientowałam się że była godzina 22:00 więc nie dawno przyjechała założę się że Markus powiedział jej wszystko.
-Oszalałaś dzieciaku doprowadzisz mnie do szału. Co ja mam z tobą zrobić żebyś się uspokoiła.
-Nie zauważyłaś ?
-Czego ?
-Że odkąd jest u nas Marcus i Maya wszystko się zmieniło ?. Nie zwracasz uwagi na Grega wiesz co mi wczoraj powiedział ? ''Wolałbym żeby Marcus w ogóle tu nie przyjeżdżał'' . On się czyje odrzucony. Nie zapominaj że masz też jeszcze dwójkę dzieci. A te paluchy to sama tam włożyła chciała iść do łazienki ale ja się bardziej śpieszyłam a ona na pewno siedziała by dwie godziny. Wiem mamy jeszcze trzy łazienki ale tam nie ma moich kosmetyków i w ogóle moich rzeczy. Już wiesz o co chodzi ? Bronisz ich jak diamentów a na ten zasrany ślub nie idę.
-Jj..a przepraszam waz bardzo nie chciałam... ale nad ślubem jeszcze pomyśl to jest dla nich ważne. A teraz idź spać. Dobranoc.-powiedziała i wyszła w szoku. Pisałam jeszcze około godzine z Paulem i poszłam spać...
 __________________
Jest piątek więc zapraszam do czytania

czwartek, 25 września 2014

Rozdiał I

W moich uszach błądził szkolny gwar. Nienawidziłam tego, to mnie porostu drażniło. Wyciągnęłam z mojej czarnej torby butelkę wody i napiłam się ale jak zawsze jakiś pieprzony dzieciak upadł akurat na mnie. Moja bluzka była cała mokra tak samo jak katana wykonana z czarnego dżinsowego materiału. Spojrzałam na młodszego od siebie chłopaka złym wzrokiem. Miał około piętnastu lat.
-Widzisz co narobiłeś ?-wrzasnęłam.
-Przepraszam ja nie chciałem to...-przerwałam mu.
-W dupie mam twoje wyjaśnienia rozumiesz ?-pokiwał głową.
-Następny raz to się nie powtórzy.
-Nie powtórzy się bo następnego razu nie będzie a teraz spadaj.-Powiedziałam , chwyciłam przyjaciółkę za rękę i ruszyłam z nią do łazienki. Otworzyłam drzwi i szybko ruszyłam po jakiś papier. Wycierałam ubranie kiedy Sam musiała wepchać swoje pięć groszy.
-Mogłabyś oszczędzać te maluchy.
-Jakie znowu maluchy ? On miał na pewno jakieś piętnaście lat. A widzisz co zrobił.
-Oj daj spokój to tylko bluzka.
-Dobra koniec tematu.-powiedziałam i otworzyłam drzwi i nie chcąco kogoś uderzyłam.-Uważaj jak łazisz.-powiedziałam nawet nie zwracając uwagi na poszkodowanego. Nagle jakiś chłopak zagrodził mi przejęcie.
-Mówi się przepraszam.
-A wiesz bardzo mnie to obchodzi.-odpowiedziałam i poszłam dalej.
-Wiesz istnieje coś takiego jak karma.
-Spadaj dziwaku.-powiedziałam i poszłam do klasy.

Około godziny później:
Odkluczyłam właśnie drzwi i weszłam do środka dużego białego domu. Poszłam do kuchni i odwiesiłam klucz na haczyk  kiedy zobaczyłam mamę która coś gotowała.
-Już jesteś ?-zapytała.
-Miałam właśnie spytać o to samo.
-No wiesz puścili mnie dzisiaj wcześniej. A jak w szkole ?
-Jak zawsze co na obiat ?
-Indyk -przecież ona robi indyka tylko na specjalne okazje.
-Z jakiej okazji ?
-Markus dziś przyjeżdża.
-Naprawdę ?! to super idę do pokoju.-Cieszyłam się ze przyjeżdża bo już dawno go nie widziałam. Poszłam do pokoju  gdzie spędzałam 90% swojego czasu. Włączyłam muzykę chwyciłam po swoją ulubioną książkę ''Cujo'' Stephena Kinga i delektowałam się chwilą.
Po jakieś godzinie do moich drzwi zapukała moja matka żeby poinformować mnie o tym że Markus będzie za około godzinę i mam się szykować. Więc podeszłam do szafy chwyciłam ciuchu i poszłam do łazienki. Tam wzięłam, prysznic wysuszyłam włosy, zrobiłam makijaż, ubrałam się w TO po prostu rozczesałam włosy i byłam gotowa. Zeszłam na dół i pomogłam mamie nakryć do stołu.
-Okay ty idź po Grega a ja dalej dam sobie rade.
-Jak chcesz.-powiedziałam i poszłam do pokoju brata. Bardzo rzadko tam chodzę ponieważ praktycznie wcale z nim nie gadam. Kiedy doszłam nie pukając otworzyłam drzwi.
-Masz zejść na dół mama kazała.-powiedziałam i wyszłam.
Po jakieś godzinie do ktoś zapukał do drzwi tata poszedł otworzyć a ja czekałam w jadalni. Kiedy brat szedł po prostu rzuciłam mu się na szyje, ale kiedy się już od niego oddaliłam zobaczyłam dziewczynę.
-Cześć -powiedziałam
-Cześć-powiedział a do niego podeszła ta dziewczyna. -Kochani to jest Maya... moja narzeczona.-później wszyscy podeszli do niej i się przedstawili tylko nie ja. Nie wiem dlaczego ale wiedziałam że leci na niego tylko dla tego że ma kasę. Nagle wszyscy się na mnie parzyli.
-Sophie przywitaj się.
-Cześć jestem Maya.- wysoka blondynka ubrana w krótką czerwoną sukienkę i czarne byty wyciągnęła do mnie rękę.
-Cześć...-powiedziałam i usiadłam przy stole miałam miejsce przy Gregu ale nie przeszkadzało mi to a wręcz się cieszyłam że nie musze siedzieć przy tym czymś. Kiedy usiadłam chłopak śmiał się.
-Co jest ?-zadałam pytanie.
-Ja też jej nie lubię.-powiedział. Przynajmniej nie jestem jedyna. Minęła już chyba godzina a oni nadal nawijają o tych pierdołach. I nagle cały świat się zaczął kręcić wokół Markusa. Kiedy Grek chciał spytać mamy czy nałoży mu trochę sałatki mama powiedziała że nie teraz. Więc nałożyłam mu jej i powiedziałam że jak zje to ma iść do pokoju. Ja sama poszłam wcześniej spać nie mogłam już tego słuchać. Leżałam i zastanawiałam się co zrobić jutro żeby ich nie słuchać chyba kupie sobie zatyczki do uszu...
___________
Pierwszy już skończony jej XD Rozdziały będą w poniedziałki i w piątki ale dzisiaj to wyjątek

UWAGA

W TYM OPOWIADANI BĘDĄ POJAWIAĆ SIE:
-UŻYWKI
-PRZEKLEŃSTWA
-AGRESJA
ITD...
JEŻELI NIE UKOŃCZYŁEŚ 18 LAT CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ !!!!

Prolog

Ciemny tunel na końcu niego świeci się białe oślepiające światło. Odwracam się z tyłu czarna głęboka dziura. Skoczyć i nie wiedzieć co się później stanie czy iść w strone światła i domyślić się tego. Ruszyłam przed siebie coś plątało mi się w nogi. Spojrzałam w dół i zobaczyłam że mam na sobie białą sukienkę i bose stopy. Nie przejmując się tym ruszyłam dalej, weszłam w światło i...
______________________
No i proszę bardzo mamy prolog taki krótki ale jest. Mam nadzieje że się podoba
Proszę was o Komentarze i pozdrawiam

Bohaterowie

Sophie Bean           
Jestem Sophie mam 17 lat i uczę się w szkole artystycznej na profilu muzycznym . Po prostu kocham soje imię i życie. Jestem miła a czasem wredna ale nie przeszkadza mi to. Nie żebym się chwaliła ale moi rodzice mają kasy jak lodu . Mama jest chirurgiem a tata jest szefem w jakeś firmie. Mieszkam w Los Angeles od urodzenia. Mam młodszego brata który jest strasznie rozpuszczony  i starszego brata który mieszka w Australii rodzice wydali na niego sporo kasy.  I wyglądam tak:


Jaden Colins
20 lat. Namiesza trochę w życiu Sophie.


Paul Wood
Mam na imię Paul mam 19 lat uczę się w szkole artystycznej na profilu plastycznym. Nie ukrywam że nie śpię na forsie dlatego dorabiam w siłowni. Mam młodszą siostrę. To na tyle a to ja :

Sam Smith
Mam 17 lat jestem najlepszą przyjaciółką Sophie. Chodzę z nią do szkoły ale ja o innym profilu. Ona jest zapartym rock'owcem słucha Nirvany i różnych takich zespołów. Ja za to wole Pop ale o gustach się nie dyskutuje. Nie mam rodzeństwa a wychowuje mnie tata. Rozstał się z mamą bo piła i puszczała się. Jestem mu za to wdzięczna. No i tak wyglądam:


____________________________________
Drugo planowi

Marc Fox
Chłopak Sam kolega Sophie. 20 lat mechanik samochodowy.


Victoria Wood
15 siostra Paula

Alex Bean
45 ojciec Sophie

Vanessa Bean
44 matka Sophie

Marcus Bean
20 brat Sophie

Grek Bean
10 brat Sophie