Obudziłam się jak zawsze o 7:00 i ruszyłam w stronę szafy i wyciągnęłam z niej ciuchy. Poszłam w stronę łazienki i zauważyłam że Maya się szykuje żeby tam iść. Więc zaczęłam biec, kiedy dobiegłam to szybko weszłam i zamknęłam drzwi i chyba przetrząsnęłam jej palca, bo krzyknęła, ale mój dom moje zasady. Wiec ''Kto pierwszy ten lepszy. Umyłam zęby oczywiście makijaż i ubrałam TO włosy po prostu rozczesałam i byłam gotowa. Kiedy wyszłam z łazienki Maya'i nie było poszłam jeszcze po torbę do pokoju i zeszłam na dół. Kiedy weszłam do kuchni prawie cała rodzina tam była, no oprócz Greka i taty. Mama owijała dziewczynie palca bandażem a ta płakała. O boże naprawdę ?.
-To ona mi to zrobiła.-wskazała na mnie palcem.
-Co ja ? Ja nic ci nie zrobiłam ogarnij się może trochę.
-Sophie może byś się uspokoiła.-krzyknęła mama.
-A w dupie was mam przez pieprzonego palca tyle płaczu. -powiedziałam i wyszłam.
-Wracaj tu !-krzyknęła mama. Ale trochę za późno po już mnie prawie nie było w domu. Szłam szybkim krokiem ale niestety Marcus mnie dogonił. Złapał mnie za nadgarstki i odwrócił w swoją stronę.
-Sorry ale się śpieszę-powiedziałam.
-Ale teraz będziemy rozmawiać.
-Nie mamy o czym.
-MHM mamy. O co ci chodzi ? Dlaczego to zrobiłaś?
-Ja jej nic nie zrobiłam rozumiesz to ? To ona kurwa wepchała tam te paluchy a że jest taka wrażliwa to nie moja wina.
-Też byś płakała
-Sorry ale ja nie płaczę. A poza tym to poco ją ty przywlokłeś ? Wesz jak się cieszyłam że przyjeżdżasz ? Ale wszystko spieprzyłeś. Teraz wszystko kręci się wokół niej i ciebie, wiesz jak się czuje Grek ? Wczoraj mi mówił że chce żebyście już jechali i wiesz co tez bym chciała żebyście jechali.
-Nie wyjedziemy bo pobieramy się za dwa tygodnie-zatkało mnie.
-A to się kurwa pobierajcie i tak nie przyjdę na ten pieprzony ślub.
-Przyjdziesz...
-Kurwa zrozum że nie pierdole to kurwa ma was wszystkich w dupie a za te pieprzone dwa tygodnie to może mnie kurwa nie być. A teraz się odpierdol ode mnie.-powiedziałam a on mnie puścił.
-Nie mów tak i nie przeklinaj.
-SPIERDALAJ !!!-krzyknęłam i poszłam dalej. Ale mi ulżyło powiedziałam to co chciałam a teraz idę się trochę pouczyć bo mam chyba nie dobór wiedzy.
W szkole :
Szłam z Sam korytarzem i gadałyśmy jak zwykle o pierdołach a ja wpatrywałam się w ekran telefonu. Nagle wpadłam na kogoś.
-Sorry tym razem to moja wina...-powiedziałam i spojrzałam na wysokiego chłopaka miał takie głębokie brązowe oczy. Były tak brązowe że aż czarne.
-Nie to ja nie uważałem.-powiedział a ja się odwróciłam.
-Okay bo ja musze iść i jak byś mnie przepuścił to buło by bardzo fajnie.-zaśmiałam się
-OH to proszę.
-Dzięki pa.
-Pa -powiedział a ja ruszyłam przed siebie.
-Hej kochanie.
-Chyba mnie pomyliłeś z Sam albo coś chcesz.
-No coś chcę. A raczej coś mam.-powiedział i zaprowadził mnie do jakiegoś kantorka. A z plecaka wyciągną papierosy te najlepsze.
-Masz pół miasta przejechałem.
-Ale po szkole i tylko jednego. A reszta dla ciebie.
PO SZKOLE :
Szliśmy do domów każdy z nas czyli ja, Sam i Marc mieliśmy odpalone papierosy. Pech chciał że Marcus jechał w przeciwną stronę i mnie zauważył. Zatrzymał się. Nie przejmowałam się i szłam dalej, krzyczał za mną moje imię a ja nadal szłam. Wyrzuciłam końcówkę papierosa i zdeptałam ją.
Markus złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę.
-Paliłaś ?
-Po co mam ci odpowiadać jak sam widziałeś, chyba że już nie widzisz na taką odległość to idź do okulisty, a ze swoją dziewczyną do psychiatry bo psycholog tu nie pomoże. -powiedziałam odwróciłam się i poszłam w przeciwną stronę. Po jakimś czasie byłam w domu i od razu poszłam do pokoju zaniosłam torbę i zaszłam do kuchni wzięłam dwie paczki chipsów paprykowych, butelkę wody i trochę jakiś cukierków. Poszłam do pokoju i tam spędziłam cały dzień. Wieczorem weszłam jeszcze na fb. Gdzie dostałam zaproszenie do grona znajomych od niejakiego Paula Wooda. Zorientowałam się że to ten na którego wpadłam w szkole ale zaakceptowałam go. Później zaczęłam z nim pisać i sądzi że jestem śliczna chodź się sprzeciwiałam on stawiał zawsze na swoim. Naprawdę fajny z niego chłopak jest o de mnie o rok starszy ja jestem w drugiej klasie liceum a on w trzeciej. Mam nadzieje że to nie jest koniec naszej "znajomości''. Nagle do mojego pokoju weszła mata zorientowałam się że była godzina 22:00 więc nie dawno przyjechała założę się że Markus powiedział jej wszystko.
-Oszalałaś dzieciaku doprowadzisz mnie do szału. Co ja mam z tobą zrobić żebyś się uspokoiła.
-Nie zauważyłaś ?
-Czego ?
-Że odkąd jest u nas Marcus i Maya wszystko się zmieniło ?. Nie zwracasz uwagi na Grega wiesz co mi wczoraj powiedział ? ''Wolałbym żeby Marcus w ogóle tu nie przyjeżdżał'' . On się czyje odrzucony. Nie zapominaj że masz też jeszcze dwójkę dzieci. A te paluchy to sama tam włożyła chciała iść do łazienki ale ja się bardziej śpieszyłam a ona na pewno siedziała by dwie godziny. Wiem mamy jeszcze trzy łazienki ale tam nie ma moich kosmetyków i w ogóle moich rzeczy. Już wiesz o co chodzi ? Bronisz ich jak diamentów a na ten zasrany ślub nie idę.
-Jj..a przepraszam waz bardzo nie chciałam... ale nad ślubem jeszcze pomyśl to jest dla nich ważne. A teraz idź spać. Dobranoc.-powiedziała i wyszła w szoku. Pisałam jeszcze około godzine z Paulem i poszłam spać...
__________________
Jest piątek więc zapraszam do czytania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz